16 Rozmowy o kuchni

Takie wieści, że się w głowie nie mieści oraz mnóstwo zdjęć, czyli gdzie byłam jak mnie nie było!

Drogie Panie, drodzy Panowie,

Elementarna ludzka przyzwoitość nakazuje mi wyjaśnić ostatnią ciszę na blogu tym bardziej, że wielu z Was pisało do mnie w tej sprawie. Bez obaw! Kuchenny Kredens nie zamyka swoich podwojów – wręcz przeciwnie! Przygotowałam dla Was tyle nowych przepisów, że dnia człowiekowi nie starczy na gotowanie! „Nowych” brzmi tu oczywiście cokolwiek kuriozalnie, bo przepisy będą jak były – stare i dobre! Będzie też jak zwykle – mnóstwo anegdot, archiwalnych zdjęć i porad sprzed lat. Zaglądajcie koniecznie, bo wpisy pojawiać się będą – słowo daję! – regularnie a w takich okolicznościach łatwo coś na blogu przegapić. Jak ktoś nie chce być gapa i pozostać na bieżąco, w ogóle niech się dla świętego spokoju zapisze na listę mailingową, a wówczas raz w tygodniu dostanie ode mnie e-mail z linkami do artykułów z całego tygodnia i po sprawie! Dla zapisanych będzie zresztą niedługo specjalna niespodzianka, ale o tym narazie cicho sza!

Gdzie byłam jak mnie nie było?

Bez zbędnego owijania w bawełnę – gotowałam! Przez dobrych kilka miesięcy wyszukiwałam najlepsze receptury w starych książkach i równie starej prasie kobiecej, testowałam (przeklinając czasem stary system wagowy i pokrętność opisów na czym świat stoi), gotowałam, piekłam, mroziłam i dusiłam. Jadłam też. Po powrocie z pracy mało kto mnie w ogóle poza kuchnią widział. Na jaki czort sobie tak życie uprzykrzać? 

Z ogromną radością mogę już wszem i wobec oznajmić, że … będzie książka! Moja książka!

Podzielić się z Wami tą informacją to jakby wziąć w końcu głęboki oddech! Przez całe miesiące nic nikomu pisnąć na ten temat nie mogłam i jak sobie możecie wyobrazić, od tej atmosfery sekretu aż mnie w środku skręcało! Tym bardziej, że jak się tak spektakularnie spełniają człowiekowi marzenia, to chce się o tym całemu światu krzyczeć na całe gardło! 

Szczegółami na temat tego projektu będę dzielić się z Wami na bieżąco. Nie odmówię sobie z pewnością jeszcze wielu wpisów na ten temat, tym bardziej, że pomimo mnóstwa przepisów nie będzie to typowa książka kulinarna! Myślę, że będziecie pozytywnie zaskoczeni!

W epoce, kiedy jesteśmy zalewani kolejnymi kulinarnymi trendami, egzotycznymi i szalenie przepłaconymi produktami z najdalszych zakątków globu, dzięki Wydawnictwu Znak powstanie książka o kuchni domowej i jej historii. Takiej kuchni, jaką tworzyły pokolenia kobiet przed nami i z których doświadczenia my dzisiaj możemy i powinnyśmy czerpać. Które tak jak i my miały przecież takie same kulinarne dylematy i musiały dzień w dzień zachodzić w głowę co by tu ugotować, często z ograniczonych przecież zasobów. 

A w środku…

Wszystkie smaki, które znajdziecie w książce przygotowane są według oryginalnych, przedwojennych receptur i mają swoją wyjątkową historię – czasem taką, w którą wmieszani byli ludzie znani (czasem nawet monarchowie!) ale też i nie mniej ważne – historie rodzinne, anegdoty a także ciekawostki z życia kobiet przed laty, bo te zdają się być systematycznie w historycznych publikacjach pomijane jako „mniej ważne”, choć przecież to właśnie one współtworzyły historię kolejnych pokoleń. 

Zaglądając tu na Kuchenny Kredens dobrze wiecie, że smaki potrafią być takim wehikułem czasu i tym bardziej cieszę się, że niektóre kompletnie dziś zapomniane mamy szansę wspólnie przywrócić do życia i dotrzeć z nimi również na stoły tych osób, które na bloga w gąszczu internetowych treści jeszcze nie trafiły. W książce znajdziecie przede wszystkim ponad 100 przepisów na wspaniałe potrawy – takie same, jakie kolejne pokolenia kobiet przygotowywały dawniej dla bliskich. Dzięki strukturze książki bez problemu znajdziecie przepis na danie, które pomoże wyjść cało w kuchenno-towarzyskiej opresji i budować własną kulinarną historię.

Zdecydowana większość przepisów, które znalazły się w książce to absolutne perełki, które nie były dotychczas publikowane na blogu, choć i kilka potraw – Waszych ulubieńców – również musiało na stałe zagościć na papierze by zawsze były pod ręką. W książce znajdziecie zatem przepisy na dania takie jak:

  • tajemnicze „mrówki” polecane w prasie kobiecej z lat 30-stych
  • miszkulancję
  • leguminę, którą podobno zajadała się sama Anna Jagiellonka
  • mleczko z cukrem palonym
  • danie obiadowe polecane na przyjęcie gości przez Helenę Paderewską
  • krem szodonowy
  • bitki królewieckie
  • kołduny tyszkiewiczowskie
  • babki śmietankowe
  • kotlety wieprzowe dynstowane w sosie musztardowym
  • wspaniałe torty
  • pieczenie wszelakie
  • naleśniki panieńskie
  • mędrzyki i wiele, wiele innych!

Będzie smacznie, będzie z humorem, z historią i przede wszystkim – ze zdrowym, kobiecym dystansem bo taki właśnie należy się w kuchni. Kuchnię wysoką pozostawmy w świętym spokoju restauratorom – muszą przecież jakoś na chleb zarobić. W domach jednak trzeba gotować po swojemu, bo tylko tak prawdziwy dom można w ogóle zbudować!

Co i jak i jeszcze kiedy?

Premiera książki planowana jest na jesieni, a ja już nogami przebieram by oddać ten zbiór w Wasze ręce! Mam nadzieję, że choć kilka tych właśnie zapomnianych potraw na powrót zagości na Waszych stołach. 

Skoro tak jednak narazie wspólnie czekamy, zapraszam na trochę zdjęć zza kulis pokazujących jak to właściwie było!

Najpierw musiałam użyć wszelkich pokładów wewnętrznej perswazji i przekonać Wydawnictwo, że taka książka jest w dzisiejszych realiach po prostu potrzebna. Udało się! Miałam to szczęście, że trafiłam do Wydawnictwa Znak a tam na wspaniałych, kompetentnych i szalenie inspirujących ludzi, którzy w ten pomysł tak jak ja uwierzyli! 

Po zatwierdzeniu projektu i wstępnych pracach nad konspektem i planem działania, przyszła pora by pomysł z mojej głowy przelać na papier. Uwierzcie, że to najtrudniejsze czego się jak żyję dotychczas podjęłam, a trochę jak kobieta pracująca – żadnej pracy się nie boję i różne rzeczy w życiu robiłam! Przez kolejne miesiące pisałam, kreśliłam, znowu pisałam, wertowałam, gotowałam, zmieniałam. Chciałabym móc powiedzieć, że pisanie odbywało się w takich warunkach:

Jednak rzeczywistość wyglądała nieco mniej kolorowo i zadowolić musiałam się zwykłym, nudnym komputerem.

Jakby wyzwań było mało, poza zdjęciami archiwalnymi i fotografiami samych potraw okazało się, że na niektórych mam być też ja, niżej podpisana. No to będę! Byłam z tej okazji też przed kamerą a efektami będę mogła podzielić się z Wami już wkrótce! Było to dla mnie naprawdę wyjątkowe przeżycie a praca z tak wspaniałym i kreatywnym zespołem naprawdę dodaje człowiekowi skrzydeł!

Kulisy takich sesji naprawdę zaskakują! Wygląda, jakbym stanęła sobie ot tak z warzywami pod kamienną ścianą bo akurat pogoda ładna?

 

A skąd! Nie dość, że ludzi tam masa to jeszcze zaraz lunęło!

Myślałam, że robiąc sesję do książki kulinarnej przynajmniej głodny człowiek nie będzie. Też bzdura! Zjeść nic nie wolno, bo to przecież do zdjęć! I weź tu ładnie wyglądaj o pustym żołądku!

Na tym zdjęciu mam wypisane na twarzy „Przepraszam najmocniej, skoro to zdjęcie już mamy to czy ja mogę ten torcik jakby zjeść?

Całe szczęście, że mąż z kawą był zawsze obok…

Wyjście z domu rano bez potrzeby robienia makijażu i fryzury to luksus, do którego akurat mogłabym się przyzwyczaić!

Zdjęcia robiliśmy łącznie dwa dni i mam tu na myśli rzetelne dwa dni – od świtu do późnego wieczora. Nie spodziewałam się aż tak napiętego grafiku!

Sielska sceneria i piękna, słoneczna pogoda następnego dnia zamiast do pracy zachęcały raczej do wypoczynku

Nic z tego! Następnego dnia w samym centrum Krakowa w studiu Panopticon Films/Streamvision nagrywaliśmy dla Was niektóre z przepisów w formie filmów! I kolejne zaskoczenie, jak profesjonalnie taki proces wygląda! Nagle okazało się, że wyrecytowanie kilku linijek tekstu przed kamerą z tymi wszystkimi światłami, kablami i mikrofonami dookoła powoduje ciśnienie przedzawałowe a ja muszę zainwestować w urządzenie „Pajączek” (może pamiętacie takie z dawnych reklam Telezakupów), żeby przestać się garbić! Całej ekipie dziękuję za wyrozumiałość i wspaniałą atmosferę!

„Żeby tylko nie przypalić, bo będzie taki wstyd!”

Czas nas gonił, więc bywało nerwowo. Co ja zresztą będę tłumaczyć – każda kobieta wie co to znaczy gotować pod presją czasu, w dodatku bez miksera…

Całe szczęście, że robiłam też do jednej potrawy sos szodonowy – na planie znalazło się zatem wino! Kieliszeczek dla animuszu i od razu głowa spokojniejsza!

Co tu mówić, będzie pysznie! Już się nie mogę doczekać na rezultaty!

Tym razem na tyle, bo sama już zgłodniałam na samą myśl o rzeczach, które dla Was przygotowaliśmy! Będę Was informować o postępach pracy na bieżąco, a tymczasem zapraszam już w niedzielę rano na Kuchenny Kredens po kolejny przedwojenny przepis! Tym razem w roli głównej …. bucht drożdżowy!

Mogą zainteresować Cię również

16 komentarzy

  • Reply
    Ola
    Lipiec 28, 2017 at 21:14

    Gratulacje! Zapowiada się super! :)) Zresztą, co tu mówić – wiedziałam, że prędzej czy później jakieś wydawnictwo się pozna bo świetnie się czyta to co piszesz no i w ogóle to masz coś ważnego i mądrego do przekazania, a mało tego w internetowym światku. Ludzie to widzą i doceniają. Samych sukcesów! A jaki tytuł będzie? Normalnie w księgarniach dostępna?

    • Reply
      Monika
      Lipiec 29, 2017 at 05:27

      Olu, naprawdę ślicznie Ci dziękuję za tak ciepłe słowa! Przyznam szczerze, że to pierwszy wpis, przy okazji publikacji którego mam zwyczajnie motyle w brzuchu z nerwów i strasznie dodałaś mi otuchy! Dziękuję!
      Tak, książka będzie dostępna we wszystkich księgarniach a jeśli chodzi o tytuł, dokładną datę premiery i wszelkie inne szczegóły to będę o wszystkim na bieżąco donosić już niebawem :-)

      Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Reply
    Cook and Love
    Lipiec 29, 2017 at 04:31

    Gratulacje! Czekamy na Twoją książkę :)

    • Reply
      Monika
      Lipiec 29, 2017 at 05:33

      Dziękuję kochana! To naprawdę ogromne emocje pracować nad czymś tyle miesięcy i w końcu móc się podzielić wiadomością :-)
      Już bym chciała móc ją pokazać całemu światu!

  • Reply
    Magda222
    Lipiec 29, 2017 at 05:23

    No to rzeczywiście wieści ogromne!!! Gratuluje!
    Zgadzam się zresztą z Olą – ten blog naprawdę jest inny niż wszystkie i na pewno tajka właśnie będzie też książka. U mnie na półce (i w kuchni!) na pewno się znajdzie bo z Twoich przepisów gotowałam i piekłam już nie raz i za każdym razem rodzina zachwycona!

    • Reply
      Monika
      Lipiec 29, 2017 at 05:33

      Magdo, nawet nie wiesz jak miło czytać takie słowa! Dziękuję, że tu jesteś! <3

  • Reply
    Piter
    Lipiec 29, 2017 at 07:09

    Gratulacje! Bardzo czekam na tà książkę. to będzie jedyna pozycja „blogerska” oprócz Radka Kotarskiego jaką kupię

    • Reply
      Monika
      Lipiec 30, 2017 at 19:54

      Piter, ogromnie się w takim razie cieszę i dziękuję za wiarę w tę książkę! Mam nadzieję, że będzie przydatną i po prostu miłą lekturą na jesienno-zimowe wieczory! Pozdrawiam!

  • Reply
    asiak
    Lipiec 29, 2017 at 10:27

    Czekam z niecierpliwością.:-)

    • Reply
      Monika
      Lipiec 30, 2017 at 19:53

      Asiu, z całego serca dziękuję! I ja przyznam, że sama nogami przebieram żeby te przepisy powędrowały już w świat a zapomniane smaki zyskały nowe życie i znowu zagościły na naszych stołach! <3 Dziękuję, że jesteś!

  • Reply
    Magdalena
    Lipiec 30, 2017 at 20:04

    Gratuluje 🌸🌸🌸
    I w tym momencie zamawiam u mamy Twoja ksiazke jako prezent pod choinke. Umili mi czas daleko od rodzinnego domu i urozmaici zarazem moja kuchnie. Pozdrawiam 🍓

  • Reply
    Anonim
    Sierpień 1, 2017 at 22:30

    FANTASTYCZNIE!!! Gratulacje!

  • Reply
    Misia
    Sierpień 1, 2017 at 22:30

    FANTASTYCZNIE!!! Gratulacje :-)

  • Reply
    Karolina
    Październik 9, 2017 at 10:53

    I ja taki wpis przegapiłam?!? Mój Boże! Dobrze, że można w każdej chwili nadrobić :)
    A książka już zamówiona i mam nadzieję, że lada dzień będę ją mogła podziwiać na żywo! <3
    Naprawdę wielkie gratulacje Moniko – to nie będzie zwykła książka kucharska, jakich wiele, zasługujesz na ogromny sukces wydawniczy, czego z całego serducha Ci życzę, niech się sprzedają jak świeże bułeczki! :)

  • Reply
    warnik
    Październik 27, 2017 at 10:07

    Super, piękne zdjęcia :) !

    • Reply
      Monika
      Listopad 5, 2017 at 09:29

      Dziękuję! Obiecuję, że w książce są jeszcze ładniejsze! ;-)

    Dodaj komentarz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.