4 Dania jarskie/ Śniadania

Jajka a’la Carina według przedwojennego przepisu kucharza nadwornego w Wiedniu

jajka a'la carina

Tak się składa, że należę do osób, które śniadanie zjadają nie dalej niż 15-20 minut po przebudzeniu. Najlepiej jeszcze żeby było to coś na ciepło i elegancko podane, ze spokojną muzyką w tle. Inaczej cały dzień zawisnąć może na włosku złego humoru i nieprzerwanego malkontenctwa. Nie przeszkadza mi nawet za bardzo, jeśli spożycie takiego posiłku o poranku kosztować mnie ma utraconą godzinę snu – trudno, jak trzeba to wstanę. Pamiętam, że nawet w czasie studiów, gdy dojazd na uczelnię zajmował mi nieludzko długo i z domu musiałam wychodzić w pełni już gotowa tuż przed 6.00 rano, i tak nie omijałam raczej mojego porannego rytuału i wstawałam dużo wcześniej niż było to absolutnie konieczne by jednak zjeść w spokoju to moje wykwintne śniadanie. Pal licho pozostałe posiłki, ale śniadanie musi być wyjątkowe!

Na mój poranny rytuał oczywiście wiele osób, z moją osobistą rodziną włącznie, pukało się w czoło sugerując utraconą przeze mnie jakąkolwiek przytomność umysłu ale cóż poradzę – zawsze powtarzam, że każdy zdrowy na umyśle człowiek musi mieć jakieś swoje dziwactwa i nic nikomu do tego. W analogiczny sposób ja nigdy zrozumieć nie mogłam porannych zwyczajów mojej własnej mamy, która dzień zaczyna od mocnej, czarnej kawy. Kropka. Po tej kawie nic aż do 10.00 czy 11.00! Co jeszcze bardziej zadziwiające, nie ona jedna na świecie ma takie przyzwyczajenia i widocznie ludzkość dzieli się w tym względzie na dwa obozy.

Ponieważ ja jednak bez śniadania się z domu nie ruszę, to umiem je również robić. Gdy natknęłam się na przepis, który dziś tu poniżej przytaczam, jak słowo daję – nie mogłam się już doczekać poranka dnia następnego by go w końcu wypróbować i z wielką trudnością w ogóle zasnęłam. Przepis znalazłam w książce z 1928 roku i zawierał adnotację o tym, że pozyskany był od nadwornego cesarza w Wiedniu. No dla takiego śniadania warto wstać wcześnie!

jajka a'la carina

O jajkach a’la Carina nigdy wcześniej nie słyszałam i pojęcia nie mam komu zawdzięczają tę nazwę. Ktokolwiek by to jednak nie był, ważne, że są naprawdę wyborne! Nie jest to nic zupełnie znowu odkrywczego ,ale jednak kombinacja składników powoduje, że na stałe tak przygotowane jajka zagoszczą w moim śniadaniowym repertuarze. A po jakie potrawy Wy najchętniej sięgacie o poranku?

Jajka a'la Carina
Write a review
Drukuj
Składniki
  1. 4 jajka
  2. masło
  3. tarty parmezan
  4. 250 ml kwaśnej śmietany
  5. łyżeczka mąki
  6. sól, pieprz do smaku
Wykonanie
  1. Piekarnik nagrzać do 170 C. Kokilki lub formę do babeczek wysmarować masłem i posypać grubo tartym parmezanem.
  2. Śmietanę rozbić z mąką, przyprawić (oryginalny przepis zalecał dodanie pół łyżeczki Maggi!) i wstawić do nagrzanego pieca. Gdy się zagotuje, do każdej foremki wbić jajko, posypać każde tartym parmezanem i wstawić jeszcze na 5-7 minut do pieca tylko do ścięcia się białek.
  3. Podawać natychmiast przybrane świeżą natką pietruszki lub szczypiorkiem.
http://www.kuchennykredens.pl/
jajka a'la carina

Ważne w tym wszystkim, żeby jajka wyjąć z pieca i natychmiast podawać gdy tylko zetną się białka. Żółtko powinno być bowiem wciąż płynne i jeżeli będziemy dopiero nakrywać do stołu czy wstawiać w tym czasie herbatę to na śniadanie zjemy dziwnie podane jajka na twardo a nie o taki efekt nam chodzi…

jajka a'la carina

 

 

Mogą zainteresować Cię również

4 komentarze

  • Reply
    Przemek
    Styczeń 16, 2017 at 14:55

    O jak mi smaka narobiłaś. Na pewno spróbuję, tylko mam pytanie. Piszesz, żeby kokilki posmarować masłem, posypać parmezanem. Śmietanę rozrobić z mąką i wstawić do nagrzanego pieca. Czy to znaczy, że mam ją wlać już do tych posmarowanych kokilek, czy wstawić ją osobno, zagotować, dopiero wlać do kokilek, a potem wbijać jajko i sypać.

    Wybacz, może pytanie jest trywialne. Mam nadzieję, że moje pytanie jest zrozumiałe, ale nawet w tak krótkim przepisie kucharz mojego pokroju nie dojdzie ładu.

    • Reply
      Monika
      Styczeń 18, 2017 at 22:14

      To ja przepraszam, bo chyba niezbyt jasno opisałam co po sobie następuje! Już spieszę wyjaśnić! Nagrzewamy piec, to po pierwsze, żeby potem bezczynnie nie czekać nad surowymi składnikami. Kokilki smarujemy masłem i wysypujemy parmezanem w ilości takiej jak kto lubi parmezan. Śmietanę w osobnym naczyniu mieszamy z mąką tak żeby nie było grudek i kilka łyżek nakładamy do każdej kokilki (w której mamy już parmezan). Tak przygotowane wkładamy do nagrzanego pieca dosłownie na kilka minut aż śmietana się zagotuje. Wówczas kokilki lub formę wyjmujemy na chwilkę z pieca, wbijamy w każdą jajko, posypujemy jeszcze parmezanem i jak kto lubi – pieprzem i wstawiamy do piekarnika ponownie. Gdy tylko białko się zetnie, można wyjmować i jeść ze smakiem! 🙂 Trzymam mocno kciuki, żeby smakowały! Pozdrawiam serdecznie!

      • Reply
        Przemek
        Styczeń 19, 2017 at 12:50

        Dziękuję pięknie 🙂

  • Reply
    Dani
    Luty 5, 2017 at 00:10

    A może edytujesz przepis i wstawisz tam odpowiedź na komentarz Przemka, by wszystko było jasne? Bo dla mnie też opis w poście nie był zrozumiały.

  • Dodaj komentarz