10 Desery

Przedwojenny przepis na świąteczny cwibak i o keksie co omal nie zagroził staropanieństwem

cwibak

Być może ktoś się znajdzie, kto nigdy o cwibaku nie słyszał ale przeglądając zdjęcia poniżej posądzi mnie o zaawansowane słowotwórstwo bo przecież z czy bez okularów widzi najzwyklejszy w świecie keks. A tu figa! Bo to wcale nie keks a cwibak czy jak się czasem spotyka – zwibak, który keks przypomina jedynie z wyglądu bo w smaku to jednak dwa różne ciasta. Przepisów na keksy jest w Internecie mnóstwo, na oszukane cwibaki – jeszcze więcej. Dlaczego oszukane? Bo prawdziwy cwibak, taki o których czyta się w przedwojennych wspomnieniach, nie zawierał ani grama tłuszczu, który zalecają dodać w solidnych często ilościach współczesne przepisy. Tym bardziej już nie miał w sobie proszku do pieczenia!

Cwibak to ciasto pełne bakalii i siekanych w słupki migdałów. Absolutny koszmar dla osobników takich jak mój mąż, który nie tknie ciasta, w którym dojrzy jedną choćby rodzynkę. Jeśli nie dojrzy, a rodzynka jednak jest to w zasadzie jeszcze gorzej, bo nieludzko tak człowieka podchodzić z zaskoczenia. Zwłaszcza już w Święta.

Pamiętam taką historię sprzed kilku lat, kiedy moja koleżanka zauroczona po uszy w pewnym młodym, bardzo sympatycznym zresztą młodym człowieku, z którym razem studiowali na jednej uczelni chcąc zaprezentować się w jak najlepszym świetle postanowiła przygotować ciasto na konkurs świątecznych wypieków. Na terenie uczelni wydzielono pięknie udekorowane stanowiska a zgłoszeni uczestnicy zbierali pieniądze na cele charytatywne sprzedając porcje swoich misternie przygotowanych wypieków. Z racji tego, że był to jednak bądź co bądź konkurs, sprzedawać można było tylko jeden rodzaj tego właśnie swojego popisowego ciasta. Dziewczyna sprytnie zidentyfikowała całą sytuację jako idealne okoliczności do nawiązania, zupełnie niby-przypadkowo znajomości z młodym człowiekiem, który tak jej zawrócił w głowie. Nie dość przecież, że będzie mogła zaprezentować w pełnej krasie swoje talenty kulinarne to jeszcze nawiązanie rozmowy będzie banalnie wręcz proste i nie wskazujące zupełnie na jej intencje! Nie przypadkiem przecież się mawia, że do serca mężczyzny nie ma innej drogi niż przez żołądek! Zupełnie nawet się biedaczka nie przejęła tym, że większość jej dotychczasowych przygód w kuchni kończyło się dość zjawiskowymi katastrofami – jaka zresztą zakochana kobieta zaprząta sobie głowę takimi bzdurami! 

Dobrze zresztą, że o tym zanadto nie myślała bo ku zdumieniu wszystkich ciasta, a o keksach tu mowa – wyszły jej naprawdę smaczne! Na keks biedaczka zdecydowała się kompletnie nieprzypadkowo, bo gdzieś tam kiedyś jednym uchem przechodząc obok ukochanego zasłyszała jak o keksie coś wspomniał w rozmowie z kolegami. Wyobraźnia dopisała szybko resztę historii i wkrótce dziewczyna była już zupełnie przekonana, że chłopak – daleko od rodzinnego domu, marzy pewnie dniami i nocami o keksie i to właśnie wspomnienie domowego ciasta niechybnie trafi w jego serce. Cóż to musiało być za okropne rozczarowanie kiedy w dzień konkursu chłopak, który niewątpliwie musiał jednak lubić domowe ciasta, krążył wokół wszystkich stoisk skrupulatnie omijając jednak koleżankę ze świątecznymi keksami! Z tej frustracji pod koniec sprzedaży schowała już zresztą dumę w kieszeń i z nieukrywaną pretensją zapytała go całkiem wprost czemu kupił wszystkie chyba ciasta tego dnia oprócz tego od niej. A chłopak należał po prostu do gatunku tych, co bakalii w cieście nie znoszą i o tym właśnie była z całą pewnością podsłuchana ukradkiem rozmowa! 

Pomyślicie teraz pewnie, że w takim razie od keksów lepiej na wszelki wypadek trzymać się z daleka skoro są kobiety, którym  omal nie zagroził on staropanieństwem ale nic bardziej mylnego! Złość koleżanki tak chłopaka rozczuliła, że kupił od niej wszystkie keksy jakie miała na zbyciu a po zajęciach poszli już razem do cukierni na ciastko bez bakalii i kawę! Kto wie, być może gdyby nie keks nie byłoby zatem pięknej historii miłosnej!

cwibak

Jak jednak pamiętacie, miało dziś jednak być nie o keksie (na maśle) ale o cwibaku! Ciasto jest po prostu pyszne i raz spróbowawszy tego prawdziwego, gwarantuję że będziecie do niego rok w rok na Boże Narodzenie wracać, bo zostawia ono gdzieś w człowieku swoje wspomnienie. Wychodzi też naprawdę zawsze a to akurat ważny argument w okresie przedświątecznym, kiedy ostatnie na co możemy sobie pozwolić to wypieki, które nie wychodzą lub wymagają guzdrania się przy nich godzinami. Proszę Pań, oto zatem prawdziwy przedwojenny cwibak!

Przedwojenny cwibak
Write a review
Drukuj
Składniki
  1. 5 jaj
  2. tyle mąki, ile ważą 4 jajka (ok 250 g)
  3. tyle cukru, ile ważą 4 jajka (ok 250 g)
  4. bakalie w ilości dowolnej (skórka pomarańczowa, posiekane w paski migdały, rodzynki, morele suszone, żurawina)
  5. cukier puder do przygotowania lukru
Wykonanie
  1. Z czterech jaj oddzielić białka od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę. Żółtka z cukrem ukręcić na kogel mogel. Ubite na puszystą masę żółtka połączyć jednym całym jajkiem, mąką i dokładnie wymieszać. Dodać pianę z białek i obtoczone w mące (ważne!) bakalie. Masa powinna być bardzo gęsta od bakalii.
  2. Ciasto przelać do wysmarowanej masłem i wysypanej mąką keksówki i piec ok 50 minut w nagrzanym do 180 C piekarniku. Od ok 40 minuty sprawdzamy drewnianym patyczkiem czy ciasto jest już upieczone. Ciasto przechowywać pod przykryciem.
http://www.kuchennykredens.pl/
 Tak przygotowany cwibak naprawdę podbija serca wszystkich, których nie odrzuca widok bakalii w cieście! Co więcej, z każdym kolejnym dniem zdaje się zyskiwać na smaku! Ważne tylko, by przechowywać je pod przykryciem. Polecam!

cwibak

cwibak

Bakalie, jakichkolwiek byście nie użyły koniecznie należy obtoczyć w mące! Zapobiegnie to opadaniu ich na dno ciasta w pieczeniu!

cwibak

cwibak

cwibak

Mogą zainteresować Cię również

10 komentarzy

  • Reply
    Ula
    Grudzień 22, 2016 at 08:30

    Mam podobny przepis od babci, też waży jajka i resztę składników, tyle że ciasto „zaparza się” jeszcze wrzącym masłem i dodaje kieliszek spirytusu. Pozdrawiam! 🙂

    • Reply
      Monika
      Grudzień 27, 2016 at 22:50

      Oj, no to ja w takim razie koniecznie muszę taki sposób także wypróbować! Najlepsze są zawsze właśnie takie receptury, które są w rodzinie od pokoleń! A babcia, która piecze takie wspaniałe ciasta i jeszcze można coś od niej podpatrzeć to prawdziwy skarb! Przyznam, że w tym przepisie również zawsze urzeka mnie to ważenie jajek i odmierzanie pozostałych składników – trochę jak jakaś wiedza tajemna 😉 I może właśnie taka jest! Serdecznie dziękuję za wspaniałą podpowiedź i cieplutko pozdrawiam! Wszystkiego dobrego!

  • Reply
    Anonim
    Grudzień 22, 2016 at 20:59

    No super ciasto

    • Reply
      Monika
      Grudzień 27, 2016 at 22:43

      Strasznie się cieszę, że smakowało i ślicznie dziękuję za odwiedziny! Sama cwibak również uwielbiam! <3

  • Reply
    Anonim
    Marzec 12, 2017 at 14:46

    Czy uda się bez żadnego tłuszczu?

    • Reply
      Monika
      Marzec 14, 2017 at 22:58

      Słowo daję, że nie tylko się uda ale wyjdzie pyszny! Prawdziwy cwibak jest bez żadnego masła, ten przepis to najbardziej klasyczna receptura jaką znam i pochodzi jeszcze sprzed wojny. Proszę się trzymać przepisu, na pewno się uda!
      Trzymam bardzo mocno kciuki żeby smakował! Pozdrawiam!

      • Reply
        Anonim
        Kwiecień 22, 2017 at 16:21

        też potrzebny do hasła w krzyżówce

  • Reply
    naleśniki
    Marzec 20, 2017 at 21:34

    Jakie piękne i kolorowe! Na pewno smakuje świetnie 🙂

    • Reply
      Monika
      Kwiecień 4, 2017 at 20:25

      Taki tradycyjny cwibak naprawdę wychodzi pyszny! Bardzo polecam, nie tylko na Święta!

    Dodaj komentarz